kapelanpolicji.pl


Idź do treści

Bezczynni

Homilie

Kto z was, mając sługę, który orze lub pasie, powie do niego, gdy powróci z pola: Chodź zaraz i zasiądź do stołu? Czy nie powie mu raczej : Przygotuj mi wieczerzę, przepasz się i usługuj mi, aż się najem i napiję, a potem i ty będziesz jadł i pił? Czy dziękuje słudze, że uczynił to, co mu polecono? Tak i wy, gdy uczynicie wszystko, co wam polecono, mówcie: Sługami nieużytecznymi jesteśmy, bo co winniśmy byli uczynić, uczyniliśmy.

Łk 17,7-10

Kiedy przeczytałem słowo Ewangelii, gdzie treść Chrystusowego zwiastowania wpisana jest w obraz służby, stanęło przede mną pytanie: Jak dalece czytelnym jest ten obraz dzisiaj? Czy nie jest tak, że sytuacja przedstawiona przez Pana Kościoła wydaje się być nierealna, okrutna, niesprawiedliwa, nieetyczna? Jezus w nauczaniu odwołuje się do spraw powszednich, zwykłych, stawia pytania o prawidła życia, by w nich pokazać Bożą myśl o człowieku, padają zdania: „Kto z was mając sługę, który orze lub pasie, powie do niego, gdy powróci z pola: choć zaraz i zasiądź do stołu? - Czy nie powie mu raczej: Przygotuj mi wieczerzę, przepasz się i usługuj mi, aż się najem i napiję, a potem i ty będziesz jadł i pił? Czy dziękuje słudze, że uczynił to, co mu polecono?”

Gdy dostrzegamy życie, które za tymi pytaniami stoi, nasuwa się zastanowienie: Kto dziś mógłby sobie na to pozwolić? - Dzisiaj w czasie socjalnych uregulowań, zabezpieczeń, ta postawa na którą Jezus wskazuje, by na jej przykładzie uczyć prawd wiary, dla współczesnego człowieka staje się niezrozumiałą. Kto wie czy nie jawi się jako niegodziwość, bezlitosne, nieludzkie postępowanie. Zapewne napiętnowalibyśmy człowieka, który sługi - po ciężkiej dniówce nie posadziłby do dobrze zastawionego stołu, ale przeciwnie, najpierw kazałby mu siebie nakarmić, a dopiero potem zezwolił na posiłek.

Zatarł się obraz służby, wraz z tym myśl o przeznaczeniu do dzieła została zastąpiona myślą o należności za dzieło. Ona wypełnia świadomość, jest znamieniem dnia powszedniego, znamieniem czasu. Kategoria służby, powinności została wyparta przez kategorię należności.

Nie miejsce tu i czas by zastanawiać się nad skutkami tego przeobrażenia i ich wpływie na sprawy materialne, gospodarcze, sprawy funkcjonowania całej wytwórczości i produkcji.

Naszym zadaniem jest odczytać Chrystusowe wskazanie prawideł życia człowieka z Bogiem, czy też życia w obliczu Boga. Jezus przedstawia je w kategoriach służby, i to służby, która nigdy nie może powiedzieć dosyć, która nigdy nie ma kresu, której nie dano założonych rąk, której skończone dzieło, wypełnione zadanie, jawić się będzie nie glorią i chwałą, nie myślą o należności, ale kategorią inną, niewdzięczną, jaka mieści się w słowie bezużyteczność.

„Wy, gdy uczynicie wszystko, co wam polecono, mówcie: Sługami nieużytecznymi jesteśmy, bo cośmy winni byli uczynić, uczyniliśmy”. -Tym wskazaniom wypełnione Jego wezwanie – „Pójdź za mną”. Tak, nie inaczej naszkicowany obraz drogi chrześcijanina: „Kto chce iść za mną niech się zaprze samego siebie, niech bierze krzyż swój i naśladuje mnie”. Jakże tu wymownym się okazuje i potrzebnym wymiar prośby, zawartej prze pieśniarza w strofie: „Pójdę za Jezusem, racz mnie w swej miłości o mój święty Boże wesprzeć w mej słabości. Wzmocnij serce chwiejne, rozbudź ducha mdłego, Sam mnie naucz chodzić, śladem zbawcy mego”.

Droga Jezusa Chrystusa, Jego życie wypełnione jest tym obrazem służby. Apostoł Paweł powiada: „chociaż był w postaci Bożej, nie upierał się zachłannie przy tym, aby być równym Bogu, lecz wyparł się samego siebie, przyjął postać sługi i stał się podobny ludziom, a okazawszy się z postawy człowiekiem uniżył samego siebie i był posłuszny, aż do śmierci i to do śmierci krzyżowej”. A czymże jest Golgota jeśli nie Jego służbą? - służbą Bożego Syna pełnioną wobec człowieka w miłości, w pełni oddania, a zarazem w pełni pokory i posłuszeństwa niebieskiemu Ojcu, który postanowił przez dzieło zbawienia, przez śmierć Syna, przez okazanie człowiekowi swojej łaski i miłości powołać sobie lud na własność gorliwy w dobrych uczynkach... Gorliwy w służbie - w życiu, którego obraz wypowie ap. Paweł pośród zaleceń na codzień: cokolwiek czynicie z duszy czyńcie jako dla Pana, nie dla ludzi, gdyż Chrystusowi Panu służycie.

Czy jednak myśl o służbie jest tą najbliższą naszemu sercu? Problemem Synów Zebedeuszowych i ich Matki jest miejsce poczesne po lewicy i prawicy Chrystusa w Królestwie Niebios, a więc bezpośrednia bliskość, nagroda uznania, wywyższenia nad innymi i przed innymi. Tego pragnie też dla siebie Piotr w życzeniu, by mu było dane iść po wodzie wzburzonego żywiołem Jeziora Genezaret i stanąć bezpośred-nio przy Panu i jak Pan.

Chrystus zaś nie ustaje we wskazywaniu swoim uczniom służby jako wymiaru godności człowieczego życia. Jego wskazanie potrzebne i nam, może szczególnie w czasie obecnym, gdy w myśleniu człowieka kategoria służby, powinności, została wyparta przez kategorię należności, i to zdaje się nie tylko w sprawach ziemskiej ekonomiki; gdzie praca i należność zapłaty, a może nieraz nawet w odwrotnej kolejności gdzie najpierw pytanie ile, a dopiero później za co i przeliczanie czy nie za zbyt wiele; ale i w odniesieniu do Boga ta kategoria należności potrafi być wysuwana, i to nawet tak dalece, że człowiek rości sobie pretensje nie tylko do pomyślnego biegu spraw, szczęśliwych dni, ale i do tego by samego siebie uznać mógł za cząstkę, jeśli nie nawet istotę, albo ujawnienie czy objawienie w tym świecie niewidzialnego Kościoła.

Stale, niezmiennie, ciągle na nowo sięgać nas musi swoim wymiarem wskazana Chrystusowa refleksja nad owym sługą powracającym z pola, zapewne dobrym i sumiennym, który wszakże po całodziennym trudzie gotowym być musi do dalszych prac, by potem nie otrzymać nawet podziękowania – „Gdy uczynicie wszystko, co wam polecono, mówcie: sługami nieużytecznymi jesteśmy, bo cośmy byli winni uczynić, uczyniliśmy”. – Co nam polecono? – Cośmy winni byli uczynić?

Zagadnięty o największe przykazanie, Pan Kościoła rzecze: „Pan, Bóg wasz, Pan jeden jest. Będziesz tedy miłował Pana Boga swego z całego serca swego i z całej duszy swojej i z całej myśli swojej i z całej siły swojej. Będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego.” Przed wniebowstąpieniem powiada Jezus uczniom: „Będziecie mi świadkami, aż po krańce ziemi” - takie jest powołanie i przeznaczenie tych wszystkich, których prawda życia i odczytanie życia mieści się w Jego Słowie: „Nie wyście mnie wybrali, ale ja was wybrałem i przeznaczyłem was, abyście szli i owoc wydawali.”

Nasuwa się pytanie: Kim są owi wszyscy? – Czy je podejmować? – Niebezpieczeństwem podjęcia tego pytania jest łatwość sprowadzenia Jezusowej nauki o służbie do myśli o służbie szerzenia Ewangelii, gdzie aktywizować winniśmy się wszyscy, cały Kościół, to jest oczywiste. Nauka o służbie, jaką podejmuje w tym tekście Jezus Chrystus ma bardzie uniwersalne znaczenie i obejmować chce wszelkie powołanie oraz – co niezmiernie istotne – wszelką wzajemność odniesień.

ks. Tadeusz Konik


Powrót do treści | Wróć do menu głównego