kapelanpolicji.pl


Idź do treści

Wielka Sobota

Homilie

Lecz Pan wyznaczył wielką rybę, aby połknęła Jonasza. I był Jonasz we wnętrznościach ryby trzy dni i trzy noce. I modlił się Jonasz do Pana, swojego Boga, z wnętrzności ryby, mówiąc: Wzywałem Pana w mojej niedoli i odpowiedział mi, z głębi krainy umarłych wołałem o pomoc i wysłuchał mojego głosu. Wrzucił mnie na głębię pośród morza i porwał mnie wir; wszystkie twoje bałwany i fale przeszły nade mną. Już pomyślałem: Jestem wygnany sprzed twoich oczu, jakże będę mógł jeszcze spojrzeć na twój święty przybytek? Wody sięgały mi aż do gardła, ogarnęło mnie topielisko, sitowie wiło się koło mojej głowy. Zstąpiłem do stóp gór, zawory ziemi na zawsze się za mną zamknęły. Lecz Ty wydobyłeś z przepaści moje życie, Panie, Boże mój. Gdy ustawało we mnie życie, wspomniałem na Pana; i tak doszła moja modlitwa do ciebie, do twojego świętego przybytku. Ci, którzy trzymają się marnych bożyszczy, opuszczają swojego Miłościwego, lecz ja pragnę ci złożyć ofiarę z głośnym dziękczynieniem, spełnię, co ślubowałem. U Pana jest wybawienie. Jon 2,1-10

Zwycięskie przejście przez śmierć

Panie Jezu, Zbawicielu z krzyża i chrzczelnicy, dziękuję Ci, że umierając na krzyżu zstąpiłeś w krainę umarłych, aby śmierć zwyciężyć w jej królestwie. Przez wielkanocne wyjście z grobu, zamanifestowałeś, że jesteś Panem życia i śmierci. Jezu Chryste dopomóż, abym swoją kaznodziejską służbą i duszpasterską troską świadczył o Twoim zwycięstwie nad śmiercią. Niech tajemnica Chrztu odnawia mnie każdego dnia. Amen.

Łaska Pana naszego Jezusa Chrystusa, niech będzie z duchem waszym. Amen.

Lecz Pan wyznaczył wielką rybę, aby połknęła Jonasza. I był Jonasz we wnętrznościach ryby trzy dni i trzy noce. I modlił się Jonasz do Pana, swojego Boga, z wnętrzności ryby, mówiąc: Wzywałem Pana w mojej niedoli i odpowiedział mi, z głębi krainy umarłych wołałem o pomoc i wysłuchał mojego głosu. Wrzucił mnie na głębię pośród morza i porwał mnie wir; wszystkie twoje bałwany i fale przeszły nade mną. Już pomyślałem: Jestem wy-gnany sprzed twoich oczu, jakże będę mógł jeszcze spojrzeć na twój święty przybytek? Wody sięgały mi aż do gardła, ogarnęło mnie topielisko, sitowie wiło się koło mojej głowy. Zstąpiłem do stóp gór, zawory ziemi na zawsze się za mną zamknęły. Lecz Ty wydobyłeś z przepaści moje życie, Panie, Boże mój. Gdy ustawało we mnie życie, wspomniałem na Pana; i tak doszła moja modlitwa do ciebie, do twojego świętego przybytku. Ci, którzy trzymają się marnych bożyszczy, opuszczają swojego Miłościwego, lecz ja pragnę ci złożyć ofiarę z głośnym dziękczynieniem, spełnię, co ślubowałem. U Pana jest wybawienie. Wtedy Pan rozkazał rybie, a ta wypluła Jonasza na ląd.

Wielka Sobota jest bardzo specyficznym świętem. Nie tylko ze względu na wymazanie jej z ewangelickiej świadomości i pobożności, ponieważ w tym względzie wcale nie lepiej przedstawia się przeżywanie Wielkiego Czwartku, ale przede wszystkim z tego powodu, że w naszym rozumieniu świata nie potrafimy zaakceptować treści artykułu wiary zstąpił do piekieł, który ma być rozważany właśnie w Wielką Sobotę.

Jezus Chrystus, uśmiercony na krzyżu, leży w grobie. Cóż więcej można powiedzieć o tajemnicy pobożności Wielkiej Soboty? Przecież każde inne rozwiązanie niweczy nasze doświadczenie z śmiercią, a jeśli nawet przyjąć, że wielkosobotnie zwiastowanie ma nam do przekazania coś bardzo ważnego dla naszej wiary i nadziei, to pytamy dalej: Na jakiej podstawie, skoro Ewangelie na ów temat milczą? O tym, co działo się pomiędzy chwilą złożenia Jezusa w grobie, po pierwsze zjawienie się zmartwychwstałego Chrystusa, nie wiemy nic. Na czym wobec tego w Wielką Sobotę chcemy budować wiarę? Jedynie na domysłach? A może na teologicznej tradycji, powstałej w późniejszych wiekach?

W sukurs przychodzi wielka starotestamentowa tradycja, która na różne sposoby zapowiadała paschalną tajemnicę Jezusa z Nazaretu, Mesjasza i Syna Bożego, czyli Jego przejście przez krainę śmierci i powrót do życia. Że wolno nam wykorzystywać tę tradycję w próbie rozumienia tajemnicy pobożności Wielkiej Soboty, świadczy fragment Ewangelii wg św. Łukasza: „To są moje słowa, które mówiłem do was, będąc jeszcze z wami, że się musi spełnić wszystko, co jest napisane o mnie w zakonie Mojżesza i u proroków i w Psalmach” (Łk 24,44). Dziś Duch Boży również przypomina nam starotestamentową tradycję w postaci tekstu z Księgi Jonasza, który zawiera modlitwę proroka, przeżywającego własną śmierć. Opowiadanie o Jonaszu jest jedną z najbardziej czytelnych zapowiedzi Starego Testamentu o zwycięskim przejściu przez śmierć ukrzyżowanego i położonego w grobie Józefa z Arymatei, Jezusa Chrystusa.

1. Przeżycie Jonasza

Aby dotrzeć do najistotniejszej prawdy, wyrażonej przez dzisiejszy tekst, a dzięki temu odkryć głęboką wymowę modlitwy Jonasza, wpierw trzeba uświadomić sobie, w jaki sposób Żydzi wy-obrażali sobie krainę zmarłych, czyli szeol.

Otóż miał się znajdować w środku ziemi, w otchłaniach morza, w krainie zachodzącego słońca. Dla ludu, który nigdy nie miał kontaktu z morzem, woda była uosobieniem sił zła, ciemności i nicości. Dlatego nie przypadkiem Jonasz wypowiada swoje słowa: „Wzywałem Pana w mojej niedoli i odpowiedział mi,z głębi krainy umarłych wołałem o pomoc i wysłuchał mojego głosu”, znajdując się w morskiej otchłani.

Miejsce Jonaszowego dramatu w żadnym wypadku nie jest przypadkowe. Jednak zwróćmy uwagę na jeszcze jeden fragment mo-dlitwy proroka: „Już pomyślałem: Jestem wygnany sprzed twoich oczu, jakże będę mógł jeszcze spojrzeć na twój święty przybytek?”. Według żydowskich wyobrażeń w szeolu Bogu nie można odda-wać czci. Wszelki kult ustaje, ponieważ w krainie umarłych człowiek jest oddzielony od świątyni. Do fizycznych cierpień Jonasza, walczącego z topieliskiem, które zalewa mu głowę i wlewa się do gardła, dochodzą jeszcze cierpienia duchowe. Proroka spotyka bowiem wielka tragedia, skoro nie może czcić Boga.

Jakże często, omawiając bądź czytając drugi rozdział Księgi Jonasza, niestety wyciągamy z niego element najmniej istotny dla naszej wiary, o przebywaniu proroka we wnętrzu ryby, czyniąc z niego główny wątek naszych przemyśleń, a przecież nie on decyduje o wyjątkowym charakterze opowiadania, zwłaszcza w dzień Wielkiej Soboty. Ów tekst w pierwszym rzędzie jest wymownym obrazem tragicznej sytuacji człowieka, sprzeciwiającego się Bo-gu, który w związku z tym znajduje się w krainie umarłych.

Jonasz, walczący z cielesnymi i duchowymi cierpieniami, które są konsekwencją nieposłuszeństwa, jest przecież obrazem każdego człowieka, a jego sytuacja, jest osobistą tragedią każdego grzesznika. Wnętrze ryby, to wnętrza naszych grobów, w których nie ma radości, szczęścia, słońca i uśmiechu, a tylko ciemność oddalenia od Boga. Za nieposłuszeństwo Bogu, każdy grzesznik ląduje we wnętrzu ryby. Dlatego Jonasz nie był wyjątkiem, ale jest smutnym przykładem.

2. Znak Jonasza, udzielony przez Chrystusa

Historia, opisana w Księdze Jonasza, znalazła swoje dopowiedzenie oraz wyjaśnienie w paschalnej tajemnicy Jezusa Chrystusa, który jak wyznajemy w Apostolicum został ukrzyżowany, umarł i został pogrzebany, zstąpił do piekieł i trzeciego dnia zmartwychwstał.

Tym samym wyrażamy wiarę w to, że po ukrzyżowaniu i zgonie Jezus Chrystus wszedł w krainę śmierci, aby zwiastować Ewangelię wszystkim grzesznikom, nieposłusznym Bogu. Wszedł w nią jako władca, Pan życia i śmierci, Zbawiciel szukający zagubionych. Śmierć Jezusa na krzyżu nie była końcem Jego działalności, ale pójściem do wszystkich, którym potrzebna jest Ewangelia o Bożym zmiłowaniu, a gdzie jest Chrystus ze swoją Ewangelią, tam jest życie i zbawienie.

Znak Jonasza, który Jezus Chrystus dał swoim adwersarzom i całemu światu, świadczy o Jego zwycięstwie nad śmiercią i triumfie nad ludzkim grzechem. Jezus obecny w szeolu, jest Chrystusem wszystkich ludzi bez względu na czas i miejsce ich życia. Dlatego już w Wielką Sobotę, za kamieniem zatoczonym przed wejście do grobu, w którym złożono zabitego Zbawiciela, oczyma wiary możemy dostrzec triumfującego i zbawiającego Chrystusa, wywyższonego Pana wszechświata, który wstąpił na niebiosa i siedzi na prawicy Ojca. Chrystus zabity i złożony w grobie jest Chrystusem żywym, triumfującym Panem życia.

Znak Jonasza uczy nas, że Ewangelia Wielkiej Soboty, jednoczą-ca w sobie krzyż i zmartwychwstanie Chrystusa, jest jednocześnie teologią naszego chrztu i naszej śmierci. Znak Jonasza, dany przez ukrzyżowanego i zmartwychwstałego Chrystusa, w którym jako Mistrz i Nauczyciel nawiązuje do jednego z najbardziej sugestywnych archetypów, jest Jego odpowiedzią na egzystencjalny lęk i pytanie człowieka o konieczność umierania oraz tajemnicę życia.

3. Chrzest nowym narodzeniem i wezwaniem do wiary

Warto zwrócić też uwagę na powód, dla którego Bóg wyznaczył wielką rybę, aby połknęła Jonasza i w jakim momencie zdecydował, aby go wypluła.

Otóż Jonasz nie chciał iść do Niniwy, aby jej mieszkańcom zwiastować wolę Najwyższego. Bóg doprowadził zatem do tego, że Jonasz zmienił swoje zdanie. We wnętrzu ryby, czyli w krainie umarłych, dokonała się metanoia proroka. (Metanoia – zmiana myślenia). Jonasz przeszedł przez śmierć. Cudowne ocalenie proroka można przyrównać do odrodzenia. Poprzez to doświadczenie Bóg zmienił Jonasza i zrealizował swoje zamierzenie. Dzięki służbie odrodzonego Jonasza mieszkańcy grzesznej Niniwy rozpoczęli pokutę, a Bóg widząc ich postępowanie, postanowił odstąpić od kary.

Zdaniem Jezusa Chrystusa, pokolenie uratowanych niniwejczyków będzie więc sądzić wszystkich, którzy nie wierzą słowu Ewangelii zwiastowanej przez Niego, a On przecież nie jest tylko prorokiem, ale czymś więcej, jest Synem Bożym. Z Jego ust wy-chodzi mądrość, której mądrość Salomona była jedynie cieniem. Jego sądy są sprawiedliwe, a czyny przynoszą pokój. Będąc Królem nie przypomina jednak Salomona. „Oto tutaj więcej niż Salomon”. Jest Panem wszechświata. Władcą Królestwa, które rozwija się w ludzkich sercach i przemienia ludzkie myślenie. Jest władcą śmierci i życia, a więc śmierci, z której powstaje nowe życie. Dlatego jest sprawcą łaski i źródłem Chrztu. Sprawcą metanoi i źródłem odrodzenia.

Obraz życia, odradzającego się w śmierci, jak przez wodę, wykorzystany przez wielu autorów Biblii, każe nam myśleć o tajemnicy Chrztu, który jest sakramentem życia przez śmierć z Chrystusem i w Chrystusie, o czym przypomina autor 1 Listu św. Piotra: „(Woda) jest obrazem chrztu, który teraz i was zbawia, ...” (1 P 3,21). Odwołując się do tego obrazu, możemy powiedzieć, że woda w chrzczelnicy jest prawodą, z której wyłania się życie przez śmierć. Chrzczelnica to nieskazitelne łono, w którym matczyny element wody staje się znakiem ponownych narodzin, możliwych dzięki Duchowi zesłanemu przez Boga.

Warto wsłuchać się także w słowa, które według ewangelickiego porządku chrzestnego w Niemczech, powinien wypowiedzieć ksiądz, wlewający wodę do chrzcielnicy: Woda, którą chrzcimy, jest zarazem znakiem śmierci i życia (...). Wszystko, co jest, wzięło swój początek, kiedy duch Boży podczas stworzenia unosił się nad wodami. Podczas potopu wszakże nastąpił koniec wszelkiego ży-cia (...). W wodzie chrztu winno zatem utonąć wszystko, co dzieli nas od Boga. Z wody chrztu winien zmartwychwstać człowiek, który żyje z Chrystusem.

Przechodząc przez wodę Chrztu doświadczamy ? podobnie do Jonasza ? wyratowania od śmierci, ale też metanoi, czyli prawdziwie bożego daru zmiany sposobu myślenia. Chrzest zbawia, albowiem ratuje nas od nieposłuszeństwa Bogu i powołuje do służby na chwałę Boga i ku zbawieniu wszystkich ludzi. Najważniejsze jednak jest to, że przechodząc przez wodę Chrztu zostajemy zanurzeni w śmierć Zbawiciela, a mówiąc inaczej, zostajemy położeni wraz z Nim do grobu, abyśmy, jako w Nim ukryci, mogli odnieść zwycięstwo nad władzą śmierci. Dlatego pamiętajmy, że prawdziwie głębokie zrozumienie znaku Jonasza dokonuje się nie poprzez przeżywanie Wielkiego Piątku a potem Wielkanocy, ale jedynie poprzez wsłuchiwanie się w Ewangelię Wielkiej Soboty, która jednocześnie jest pamiątką naszego Chrztu. Jak w Wielki Czwartek przeżywamy społeczność Stołu Pańskiego, uobecniającą między nami śmierć Zbawiciela, tak w Wielką Sobotę wspominamy Chrzest, przez który Bóg ocalił nas przed śmiercią i odrodził do nowego życia. Amen.

Ks. Marek Jerzy Uglorz


Powrót do treści | Wróć do menu głównego