2010-05-03 Warszawa - kapelan policji

Idź do spisu treści

Menu główne:

2010-05-03 Warszawa

Homilie
 

Pamiątka Konstytucji 3 Maja

Niech rządzi pokój Chrystusowy


Wczoraj niedziela Cantate i jednocześnie Święto Flagi Państwowej, dzisiaj Święto Konstytucji 3 Maja – zaledwie dwa dni, a w
nich aż trzy bardzo mocne symbole stawiane przed nasze oczy jako wezwania, co mają jednoczyć, budować wspólnotę drogi, przeżywania, współodczuwania i dzielenia losu w dobrym i cierpkim doświadczeniu.
Takim symbolem wezwaniem jest zaproszenie do śpiewu. Czy śpiewa wielu, czy jeden śpiewa, a drugi słucha, to tak czy inaczej coś ich łączy – przekaz treści, piękno tonu, razem podejmowana refleksja. Podobnie barwy jednoczą. To przecież z jednego znaku Białoczerwonej jesteśmy przy wszelkim szacunku dla rozmaitości naszych lokalnych historycznych barw.
Tym bardziej zbiera w jedno tekst konstytuujący, dający artykulację podwalin wspólnej drogi, jej zasad, prawideł, praw – obowiązków i przywilejów – jakim jest konstytucja państwa określająca warunki wspólnego życia ludzi na jego terytorium.
To prawda, że to nasze społeczne śpiewanie ostatniego czasu jest naznaczone brzemieniem okrutnego doświadczenia, jakie spotkało kraj, naród, sięgając oczywiście w sposób szczególnie dotkliwy rodzin tych, którzy zginęli w katastrofie lotniczej pod Smoleńskiem wraz z Prezydentem Rzeczypospolitej i jego małżonką. Płaczemy zmarłych i liżemy rany zadane przez okrutny los. Czy jednak w żałobnej boleści wyczerpać by się miała nasza myśl o wspólnocie? O tym, co mieści się w treściach słowa Ojczyzna i innego słowa, a mam na myśli tu to charakterystyczne zawołanie:razem
.
Ból jednoczy, czy jednak jest on wystarczającym fundamentem wspólnoty? Czy bycie razem zawsze jest naznaczone kreatywnością, albo prawdą, albo istotnym pożytkiem?
W te wszystkie nasze rozważania i zastanowienia mocno harmonizującą tonacją wchodzi nasz tekst z apostolskiej lekcji, w którym św. Paweł apostoł daje nam w zasadzie nic innego jak pewien rodzaj konstytucji chrześcijańskiej zbiorowości, czy inaczej konstytucji życia społecznego chrześcijan.
Słyszymy:
przyobleczcie się jako wybrani Boży, święci i umiłowani, w serdeczne współczucie, w dobroć, pokorę, łagodność i cierpliwość, nosząc jedni drugich i przebaczając sobie nawzajem, jeśli kto ma powód do skargi przeciw komu: Jak Chrystus odpuścił wam, tak i wy. A ponad to wszystko przyobleczcie się w miłość, która jest spójnią doskonałości. A w sercach waszych niech rządzi pokój Chrystusowy, do którego też powołani jesteście w jednym ciele; a bądźcie wdzięczni. Słowo Chrystusowe niech mieszka w was obficie; we wszelkiej mądrości nauczajcie i napominajcie jedni drugich przez psalmy, hymny, pieśni duchowne, wdzięcznie śpiewając Bogu w sercach waszych; i wszystko, cokolwiek czynicie w słowie lub w uczynku, wszystko czyńcie w imieniu Pana Jezusa, dziękując przez niego Bogu Ojcu.” Kol 3,12-17
Piękny tekst. Chrystus, Jego pokój, Jego słowo jako konstytuanta życia. Paweł bezsprzecznie pozostaje tu w przestrzeniach Chrystusowego wezwania: „Pójdź za mną!” On nam chce być i jest nieustającym zaproszeniem do życia we wzajemnej służbie pokoju, pojednania, dobra, miłości, empatii, a zatem tego współprzeżywania czasu, które bardziej na bliźniego i jego potrzeby staje się otwarte niż na własną potrzebę, czas i dokuczliwość doświadczenia. Obraz, jako wezwanie postawiony przed nasze oczy, to piękna, ale zarazem niełatwa pieśń. Owszem wspaniała, budująca, jak byśmy dziś powiedzieli: konstruktywna.
Czy potrafimy ją śpiewać? Czy jesteśmy ku temu chętni? Czy duch wprawdzie ochotny, ale ciało mdłe?
Wczorajszego dnia tu, w tym kościele, proboszcz parafii podjął zastanowienia sięgające zastosowań apostolskich wezwań, owej jak to powiedzieliśmy konstytucji chrześcijańskiego życia w obrębie rodziny, małżeństwa, tych bliskich relacji męża z żoną, rodziców z dziećmi, dorosłych już dzieci z rodzicami czy teściami, rodzeństwa w swej przestrzeni, kuzynostwa, więzów przyjaźni, współpracy, sąsiedztwa, słowem tych wszystkich przestrzeni, w których potrafi być miło i dobrze, ale też niemiło i uciążliwie, wręcz ogólnie męcząco. Dzisiaj bliższe nam są zapewne zastanowienia nad treściami życia i współdziałania nie tak bardzo osobistymi jak relacje małżeństwa i rodziny – bliżej nam tu zapewne do spoglądania w stronę spraw publicznych – miasta, powiatu, województwa czy kraju i w tych zakresach współdziałania w harmonii, ale jakże często w dysharmonii, w dobrym, miłym, ale też w niełatwym brzmieniu, w pokoju, ale też w niejednej konieczności podjęcia sporu, kontrowersji, starcia...
Czy stare, mające już dwa tysiące lat słowo konstytucji życia społecznego wyartykułowane przez ap. św. Pawła w jego liście do Kolosan ma nam, albo czy może nam dzisiaj w 21 stuleciu mieć coś do powiedzenia w zakresie kształtowania naszych postaw w życiu społecznym? Czy tu jest jeszcze miejsce na wzorowanie się na Chrystusie, jak tego chce Paweł? Czy to nie jakiś idealizm, albo wręcz niestosowność i zacofanie wobec naczelnej idei państwa neutralnego i świeckiego? Dalej jakiegoś uniwersalizmu i neutralności religijnej zasad moralnych?
współczucie, dobroć, pokora, łagodność i cierpliwość, przebaczenie i odpuszczenie win, miłość, która jest spójnią doskonałości, pokój, wdzięczność – to wszystko Paweł wymienia w powiązaniu z Chrystusem. On nie potrafi inaczej. On to wszystko w Chrystusie znajduje i to wszystko od Chrystusa w swoim życiu ma. On nie potrafi iść poprzez świat inaczej jak tylko będąc w tej drodze tym, kim jest – chrześcijaninem, Chrystusowym uczniem i naśladowcą, powołanym do życia w pokoju, w empatii i do budowania w środowisku, w którym się aktualnie znajduje tych dobrych postaw, które wymienia jako: współczucie, dobroć, pokorę, łagodność i cierpliwość, przebaczenie i odpuszczenie win, miłość, pokój, wdzięczność.
To wszystko należy do osobliwego bogactwa, które pozwala budować konsens zamiast narzucania uniformizmu. Osiągać w dyskusjach i negocjacjach porozumienie w miejsce jakże nieraz prostackiego krzątania się wokół arytmetyki decyzyjnego gremium w gminie, powiecie, Państwie, Kościele...
Czym zwieńczyć tę naszą wspólną zadumę? Może zawołaniem: Obyśmy w naszych drogach nie tylko w domu, ale i w świecie nie bali się być naśladowcami Chrystusa. Obyśmy nie bali się rządów nad nami Jego pokoju i obyśmy nie wahali się z wnoszeniem i wdrażaniem tego Chrystusowego pokoju w życie naszych zbiorowości – w życie świata.
Współczucie, dobroć, pokora, łagodność i cierpliwość, przebaczenie i odpuszczenie win, miłość, która jest spójnią doskonałości, pokój, wdzięczność – niech się dzieją w nas i między nami, a przez nas niech jak najobficiej dochodzą do głosu w środowiskach naszego życia.
Niech rządzi pokój Chrystusowy! Amen.

 
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego