O biblijnym pedofilu - kapelan policji

Idź do spisu treści

Menu główne:

O biblijnym pedofilu

Homilie



O biblijnym pedofilu

5.I rzekł do nich: Któż z was, mając przyjaciela, pójdzie do niego o północy powie mu: Przyjacielu, pożycz mi trzy chleby, 6.albowiem przyjaciel mój przybył do mnie, będąc w podróży, a nie mam mu co podać. 7.A tamten z mieszkania odpowie mu: Nie naprzykrzaj mi się, drzwi już są zamknięte, dzieci moje są ze mną w łóżku, nie mogę wstać i dać ci. 8.Powiadam wam, jeśli nawet nie dlatego wstanie i da mu, że jest jego przyjacielem, to dla natręctwa jego wstanie i da mu, ile potrzebuje. 9.A  Ja wam powiadam: Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. 10.Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje, a kto szuka, znajduje, a kto kołacze, temu otworzą. 11.Gdzież jest taki ojciec pośród was, który, gdy syn będzie go prosił o chleb, da mu kamień? Albo gdy będzie go prosił o rybę, da mu zamiast ryby węża? 12.Albo gdy będzie go prosił o jajo, da mu skorpiona? 13.Jeśli więc wy, którzy jesteście źli, umiecie dobre dary dawać dzieciom swoim, o ileż bardziej Ojciec niebieski da Ducha Świętego tym, którzy go proszą.

Łk 11,5-13

Rozpocznijmy od obrazka: ojciec z dziećmi w jednym łóżku. Dzisiejsza kwalifikacja jest prosta: gwarantowanie pedofil. Zaraz by sprawę wytoczono... Mniej liczni dostrzegliby niewątpliwą biedę tej rodziny, a jeszcze mniejsza liczba zabrałaby się do organizowania pomocy... Zresztą czy trzeba? Od takich przypadków jest przecież Katarzyna Dowbor z telewizora...

Mieszkając w Czechowicach ocieram się o przestrzenie tzw. familoków. Standardowe mieszkanie to 44 m2, w tym dwie izby, czyli kuchnia i pokój, czasem obok kuchni zorganizowana łazienka... W takim czymś mieszkały nieraz wielodzietne rodziny. Nie gdzieś tam w jakimś bidalandzie, ale tu u nas na Śląsku. Nie inaczej mieszkali kumornicy, wynajmujący mieszkanie u gazdy, tyle tylko, że metraż bywał mniejszy.

A dzisiaj? Musi być nie tylko sypialnia i kuchnia, ale też pokój dzienny, najlepiej odrębna jadalnia, gabinet, pracownia, no i oczywiście po izbie dla każdego dziecka... To zupełnie inna rzeczywistość – inne uwarunkowania, które będą rzutować na psychikę, mentalność, sposób odniesień...

To jedno łóżko czy jedna izba uczyły więzi i zależności. Jeden na drugiego musiał zwracać uwagę choćby po to, żeby go nie nadepnąć. Jeden z drugim musiał się liczyć i stale codziennie dawać mu przestrzeń życia, ale też jeden na drugiego, czy każdy na każdego mógł liczyć. Stałą była potrzeba prośby o umożliwienie czegoś, choćby tylko miejsca przy stole...

Dawno przeminął czas kiedy o każdą rzecz i o każdy grosz dziecko musiało poprosić – czas zależności. Dziś uczymy odpowiedzialności za siebie, samodzielności i – nie da się ukryć – także niezależności. Mały ma swój grosz, by nauczył się groszem gospodarować. Ma swoją przestrzeń, w której szybko uczy się egzekwowania swojej prywatności... a największym nieszczęściem jest gdy matka ze starką to naruszą i zrobią porządek – oczywiście po ichniemu – masakra, totalne tsunami i generalna katastrofa...

Jesteśmy bardzo wcześnie samodzielni, samorządni, samofinansujący się... Każdy sam sobie sterem, żeglarzem, okrętem, a jeśli tylko wiatr lepiej zawieje w plecy, to już czujemy powołanie by ustawić wszystko po nowemu – naprawić – oczywiście wedle naszej woli, pomysłu, rozeznania czy recepty.

Zbudowaliśmy cywilizację egoizmu. Nawet w myśleniu o zabezpieczeniu starości zrezygnowaliśmy z emerytalnego systemu opartego o solidarność pokoleń na rzecz rozwiązań, w których każdy ma na swoją starość zarobić, nagromadzić itd... Czy w takim spojrzeniu z wysoka jest jeszcze miejsce na modlitwę? - myśl o Bogu?

Modlitwa wymaga poczucia więzi i poczucia zależności... Nie jak się to dzisiaj modnie z angielska mawia relacji – niektórych takie obcobrzmiące słowa fascynują i podniecają – modlitwa wymaga więzi z Bogiem i z człowiekiem, a ponadto poczucia zależności od Boga. Gdzie ono występuje – to poczucie zależności od Boga – tam żyje się uważniej, tam szybciej włączają się hamulce, by nie przekroczyć uprawnień, nie przesadzić, nie ranić, nie wyrządzić krzywdy...

To poczucie zależności jest oparte o tę podstawową wiedzę: Bóg stworzył mnie i dotąd utrzymuje... Dał mi ciało i duszę, rozum i wszystkie zmysły... dalej pokarm i napój, odzienie i obuwie to Jego dla mnie dar, podobnie jak dom, gospodarstwo czy miejsce pracy, krąg rodziny, przestrzeń sąsiedztwa, wioski czy miasta, kraju... dobry rząd, dobra pogoda, pokój, zdrowie, karność, uczciwość...

To jednak nie tylko zależność – to najistotniejsze egzystencjalne oparcie... Ten Bóg mówi do każdego z osobna i wszystkich razem: Nie bój się, bo cię wykupiłem, nazwałem cię twoim imieniem — moim jesteś. Ty jesteś świętym ludem Pana, Boga twego. Ciebie wybrał Pan, Bóg twój...

Ten Boży wybór jest dokonany jako akt miłości do człowieka. Konkretnie do ludu Bożego. W 5. Księdze Mojżeszowej – Księdze Powtórzonego Prawa dane nam są  słowa wielkiej obietnicy i wielkiej otuchy. One zostały skierowane pierwotnie do Izraela – ludu Bożego starego przymierza. Wtórnie mają one swoje odniesienie także do nas wszystkich, którzy staliśmy się nowym ludem – ludem Bożym nowego przymiera przez Chrzest św. i wiarę...
W tym Bożym wyborze człowieka idzie o nasze życie. O naszą nadzieję, o naszą możliwość zaufania, oparcia, poczucia sensu przebywania czasu, trudzenia się... Odnajdywania istotnej prawdy, że nie jesteśmy sami. Nawet wówczas, gdy wydaje nam się, że cierpimy na samotność w tłumie, to i wtedy nie jesteśmy sami, bo jest transcendentny, niepoznawalny zmysłami, a jednak stale obecny Bóg.

Niesiemy to na sobie wszyscy niepokój i strach, pytania i zwątpienia, trudy życia i dylematy służby... Powiadam niesiemy to na sobie wszyscy, ale wiem, że w szczególny sposób wy – ludzie błękitnego od święta, a na co dzień granatowego munduru – gdy macie na sobie szczególny ciężar konfrontacji z najciemniejszymi sprawami ludzkiego życia, tragedią domów, przemocą, wszelkim złem... Niełatwą i osobliwie odpowiedzialną, ale też szczególnie obciążającą jest służba w czasie napięć społecznych...

To jest uważam wielkim naszym dobrem, że możemy to wszystko odnieść do Niego, który zapewnia: Nie bój się, bo cię wykupiłem, nazwałem cię twoim imieniem — moim jesteś. Ty jesteś świętym ludem Pana, Boga twego. Ciebie wybrał Pan, Bóg twój... On wzywa nas do kilku rzeczy. W Księdze Mojżeszowej mówi o poszanowaniu nadanego przezeń prawa. W liście ap. Pawła do Rzymian o nowym życiu w naśladowaniu Chrystusa, do czego powołani i wprowadzeni zostaliśmy w Chrzcie św. On wzywa nas po prostu, do szczególnej odpowiedzialności, ale też do nieustannej więzi z Nim, komunikacji, modlitwy.

Przestrzeń życia to przestrzeń modlitwy... ale tam, gdzie człowiek czuje się panem wszego świata, gdzie żyje swoją niezależnością, gdzie wszystko ma za swoje wypracowanie i zdobycz, tam trudno o  miejsce na modlitwę.Tam prośba: Daj Boże dobry dzień – już dawno przebrzmiała, zamarła, nie istnieje... Czym żyjemy? Czego uczymy nasze dzieci?

W tekstach biblijnych stale podkreślana jest i stawiana nam przed oczy więź – ta która jest darem dla nas – więź Boga z człowiekiem, ale jednocześnie ta, do której jesteśmy wybrani i wezwani – więź człowieka, a konkretnie moja i twoja z Bogiem. Ważnym jej wymiarem czy wyrazem jest modlitwa – komunikacja z Bogiem, myśl o Nim, powierzenie mu naszych spraw – wielkich i małych, słowem całej naszej codzienności. Ewangelia powiada nam, że dla modlitwy nie ma niestosownej pory, że w modlitwie musimy być wytrwali, że tej modlitwie powinna towarzyszyć także nasza życiowa aktywność, że w modlitwie musimy mieć zaufanie, iż odpowiedzią Boga będzie to, co dobre, co prawdziwie dla nas dobre.

 
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego